FSO Warszawa – historia polskiego oldtimera

Ogromne wydarzenie w naszej ubogiej historii motoryzacyjnej! FSO Warszawa – samochód, który płynął pod drodze, jak radziecka Pobieda M-20. Poznaj historię rodzimej marki!

Pewnie nie wiedziałeś, że historia motoryzacji w naszym kraju rozpoczyna się już w roku 1946, a więc zaraz po II Wojnie Światowej. Utworzono wtedy komisję do spraw budowy polskiej motoryzacji. Negocjowano z włoskim Fiatem w sprawie zakupu praw do montażu i produkcji samochodu osobowego. Negocjacje zakończyły się powodzeniem, ruszyła budowa hal produkcyjnych, która została przerwana przez – jakże by inaczej – Józefa Stalina. Tłumaczył to tym, że państwa socjalistyczne nie powinny korzystać z pomocy państw kapitalistycznych. 

Co ciekawe, strona radziecka przekazała Polsce dokumentację oraz niezbędny do produkcji Pobiedy (radziecki samochód osobowy) osprzęt. Oczywiście nie za darmo, wszystko kosztowało kilkaset milionów złotych “na stare”. W 1950 roku podpisano umowę na 25 tysięcy egzemplarzy rocznie modelu Pobieda GAZ-M20. Mało nowoczesny samochód jednak na samonośnym nadwoziu, którego nigdzie indziej nie można było spotkać. Wychodzący z fabryki pojazd nazwano Warszawą M20. Pierwszy kultowy egzemplarz wyjechał z taśmy 6 listopada 1951 roku. Do końca tego roku powstało jedynie 75 egzemplarzy. Oczywiście pierwsze modele były na częściach radzieckich, w pełni polskie auto (silnik z polskich części) zbudowano dopiero w 1953 roku. Później doszło także rodzime nadwozie. Rok później rozpoczęto eksport Warszawy między innymi do Chin, Rumunii czy Albanii.

Warszawa 201/202

Wyżej przedstawiliśmy pokrótce historię, a raczej genezę marki FSO Warszawa. Nas interesują jednak najbardziej znane, można powiedzieć kultowe i legendarne modele 201 oraz 202, które zaczęły być produkowane od roku 1960. Sylwetka z przodu nie zmieniła się znacząco, tył stał się nieco dłuższy i nie zaokrąglony, jak w poprzednich modelach. Zmianie uległy tylne lampy kierunkowskazów i świateł stop. Większa część oświetlenia została nieco zmodyfikowana. Kosmetyczne zmiany, mimo że było ich około 200, to nie wszystko. W zawieszeniu przednim zastosowano amortyzatory ramieniowe, hamulce otrzymały układ współbieżnych szczęk. Wspawano także nowy, produkowany w Polsce gaźnik. 

Na nową Warszawę nie trzeba było długo czekać, model 202 wszedł na rynek w roku 1962. Co się zmieniło? Przede wszystkim nowy silnik górnozaworowy S-21, którego moc wynosiła 70 koni mechanicznych. Znacznie zwiększyło to osiągi i dynamikę samochodu. Zmieniono także tylny most w układzie napędowym, o przełożeniu 4,55. Reszta względem wersji 201 się nie zmieniła. Warszawa 202 mogła rozpędzać się do 130 kilometrów na godzinę! Była jednym z popularniejszych w tych czasach samochodów, jakie można było spotkać na drogach. Nie ma się co temu dziwić – rodzima marka z dobrymi osiągami? Taka sytuacja nie miała często w Polsce miejsca.

Warszawa 203/204

Kolejne oldtimery powstałe w latach 60. XX wieku. Ich premiera miała miejsce w sierpniu 1964 roku. W modelu 203 zastosowano silnik górnozaworowy S-21, natomiast w 204 dolnozaworowy M-20. Zmieniła się atrapa chłodnicy, zderzaki, klosze lamp, zastosowano giętą, jednoczęściową szybę przednią. Wewnątrz pojazdu zmiany ograniczyły się do kilku plastikowych elementów. Zawieszenie przednie opierało się na wahaczach poprzecznych różnej długości, sprężynach śrubowych i amortyzatorach teleskopowych, nie mogło zabraknąć drążka stabilizatora poprzecznego. W układzie kierowniczym zastosowano przekładnię ślimakową z podwójną rolką, zdecydowano się wprowadzić hamulce bębnowe na obydwóch osiach. Zmianom uległa także tylna oś. W roku 1965 do użytku oddano wersję kombi. 

Znasz już genezę i historię marki FSO Warszawa oraz jej modele z lat 60. XX wieku. Na koniec przedstawiamy wersje użytkowe, specjalne i konstrukcje, jakie później były oparte na Warszawce.

Wersje użytkowe:

  • pickup,
  • furgon,
  • kombi.

Wersje specjalne:

  • drezyna,
  • taksówka,
  • radiowóz,
  • ambulans,
  • pocztylion.

Konstrukcje oparte na Warszawie

  • FSC Żuk,
  • FSR Tarpan,
  • ZSD Nysa.

(fot. pixabay.com)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.