Czy technologia tworzenia opon ma rzeczywiście wpływ na jazdę?

Pytanie, na które każdy kierowca powinien znać odpowiedź. Technologia tworzenia opon ma ogromny wpływ na jazdę, o czym przekonaliśmy się na przełomie dziesięcioleci – dlaczego?

Naginanie praw fizyki, tworzenie mieszanek z chirurgiczną precyzją, dostosowywanie miękkości, grubości bieżnika czy rowków wedle odpowiednich wytycznych to nie wszystko. Używanie elektroniki wewnątrz ogumienia, która monitoruje stan opon, pomaga w utrzymaniu optymalnej przyczepności w zależności od zmian pogodowych to kolejne aspekty wprowadzone na przełomie lat przy okazji produkcji ogumienia. Wymienione elementy to jednak nie wszystko, co w dzisiejszych czasach oferuje opona samochodowa. Kiedyś nie do pomyślenia – teraz to standard. Wielu sądzi, że jeśli chodzi o ogumienie, stoimy na skraju rewolucji po kilkudziesięciu latach ewolucji. 

Współczesna produkcja opon – w skrócie

 Produkcja ogumienia dzieli się na kilka etapów. Wszystko zaczyna się od poprawnie wykonanych projektów. Te istniały już w latach 80. XX wieku, jednak ich stworzenie zajmowało kilkadziesiąt godzin. Taka była moc obliczeniowa komputerów. Teraz projekt tworzony jest w kilka godzin. Pomaga w tym system CAD wykorzystany po raz pierwszy w latach 90. XX wieku. 

Drugim etapem jest stworzenie prototypu opony oraz jej testowanie w realistycznych warunkach. Po wytworzeniu kilku prototypów i ich przetestowaniu wybiera się ten, którego testy wypadły najkorzystniej, przechodzi on do kolejnego etapu produkcji.

Trzeci etap to przygotowanie materiałów i ich odpowiedni dobór. Wykorzystuje się sporą ilość substancji w odpowiednich proporcjach. Wszystko zależy od wielkości, szerokości opony oraz jej przeznaczenia. W oponach  letnich mieszanka musi być nieco twardsza, w zimowych bardziej miękka.

Przedostatnim etapem jest właściwa produkcja wybranego wcześniej w testach ogumienia. W ostatniej części przychodzi czas na kordy i drutówki wzmacniające opony, których może być w jednej gumie nawet kilka tysięcy.

Technologia tworzenia opon wpływa na jazdę

Jeszcze w latach 80. XX wieku nikt nie myślał o wykorzystaniu krzemionki w produkcji. Rozpoczęto ten zabieg pod koniec lat 90. Pozwoliło to na znaczną poprawę jakości i przyczepności opon do nawierzchni. Jedna zmiana, która umożliwiła tak wiele. Różnice w technologii tworzenia opon samochodowych występowały, co kilkanaście lat – dziś każdego roku jesteśmy świadkami przełomu. Lepsze osiągi, przyspieszenia w zaledwie kilka sekund w samochodach użytkowych – wszystko to wymaga dostosowania produkcji opon tak, aby podróż była bezpieczna i dawała, to co w dynamicznej jeździe najlepsze.

Kolejna kwestia to samochody hybrydowe i elektryczne. W tych dwóch grupach pojazdów mamy do czynienia z akumulatorami o sporej wadze. Wspomniane auta są dużo cięższe od tych z konwencjonalnym napędem. Przekłada się to naturalnie na konieczność doboru trwalszych opon. Producenci ogumienia musieli więc zmienić nieco technologię ich tworzenia. Nawet niewielkie pojazdy są dosyć ciężkie – opony 15/16 calowe muszą w takich autach wytrzymać spory ciężar – ważne było ich utrwalenie i zwiększenie nośności – wpłynęło to oczywiście na bezpieczeństwo podczas jazdy.

Najnowsze technologie gwarancją bezpieczeństwa na drodze

Kiedyś nie do pomyślenia, dziś standard. Czujniki wewnątrz opony są już na porządku dziennym. Mówią o zużyciu bieżnika, sytuacji na drodze czy problemach z oponą. W ostatnim czasie powstał także projekt marki Bridgestone i Microsoft – firmy chcą stworzyć system informujący o uszkodzeniu ogumienia, podając przy tym lokalizację takiego zdarzenia. Tak wiele zalet za sprawą jednego czujnika!

Kolejne badania przeprowadza marka Continental. Projekt ma na celu stworzenie rozwiązań technicznych, które pozwolą napompować lub sprawdzić ciśnienie w oponach, które są w ruchu. Pozwoli to także na automatyczną zmianę ciśnienia i obciążenia dostosowując te parametry do prędkości jazdy. Kolejny aspekt gwarantujący większe bezpieczeństwo kierowców na drogach. Dalej myślisz, że technologia nie wpływa na jazdę?

Marka Michelin nie pozostaje jednak dłużna konkurencji. Producent stawia na ogumienie bez powietrza. Projekt Uptis to opona, której nie da się przebić, więc po jej uszkodzeniu dalsza jazda będzie cały czas możliwa. 

To tylko kilka z wielu koncepcji, jakie pojawiają się i w przyszłości mogą pojawić się w oponach. Zmiana technologii tworzenia ogumienia jak widać, ma znaczący wpływ na jazdę. Działo się to już w poprzednich latach – mowa tutaj między innymi o wspomnianej krzemionce czy systemie  informowania o zużyciu się bieżnika. 

(fot. pixabay.com)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.